Dopiero to odkryłam. Nie czytam często, bo ucztę w jej osobie mam niemal co chwilę.
"Wyzwolenie i niezależność zamilkły pijane chemiczną ferią zapachów i smaków, jakie zaczął wytwarzać jej organizm na skutek przypadkowego spotkania na przypadkowej wycieczce. Była nim pijana. Była nim zniewolona.
Jedna noc tańca, rozmów i wódki przewartościowały jej świat, tak od lat poukładany i podporządkowany tylko jej pragnieniom. Tym razem też pragnienia brały górę, ale pierwszy raz nie potrafiła sobie tego poukładać i zaplanować. Wyrzuciła Piotra z mieszkania, przestała sypiać z Kate. Ukorzyła się przed Izadorą, tak niechętną tego zbliżenia i zdobyła do niego kontakt. Napisała: moim kierunkowskazem jest zapach, wszędzie czuję Twoją obecność. Odpisał: mieszkam na krańcu świata, w stolicy ludzkości. Jeżeli Twój zmysł powonienia ma taką siłę, będę czekał.
Wysiadła na putej stacji. Zamknęła oczy i dała się ponieść. Pocałował ją namiętnie w usta. Zabrał do siebie. Jego ciało otworzyło się na nią, a ona się nie broniła. Przyjął ją z taką siłą, że po wszystkim usiadła samotnie w łazience i zapłakała. Pomyślała sobie, że jeżeli ktoś wchłania ciało drugiej osoby z taką mocą, to walczy z czasem. Samotność pocięła jej duszę na kawałki, wyjęła serce i położyła obok szczoteczki do zębów. Wróciła do łóżka znieczulona. Poranek poskładał wszystkie porozsypywane części w jedną całość. Powitał ją uśmiechem i pocałunkiem.
Wieczorem w nocnym klubie zatańczyła z jego furią. Pytał się po co przyjechała. Machał przed oczyma palcem "serdecznym" ozdobionym obrączką. Spytał się jak smakuje seks na drugim krańcu Polski i czy warto spędzić tyle godzin w pociągu, żeby tylko poczuć zapach. Opowiadał o swojej cudownej żonie. Krzyczał. Krzyczał. Później całował i przepraszał. Później gryzł i drapał.
Chłodny oddech samotności wygonił ją o poranku na stację...W pośpiechu zapomniała zabrać z łazienki kurczące się z rozczarowania serce."
dziękuję!
W życiu najważniejsza jest przyjaźń.
Zafascynował mnie od pierwszego wejrzenia. Siedział za barem sącząc drinka i oczywiste było, że na nikogo nie czeka. A może czekał na kogokolwiek? Na kogoś konkretnego pod jakąkolwiek postacią.
Usiadłam z drugiej strony baru, zapaliłam papierosa. Tak jak myślałam nie zaoferował, że mi go podpali. Później wyznał mi, że z zasady przekreśla kobiety, których najwierniejszym towarzyszem jest dym papierosowy. Spytałam co pije. Zamówił mi to samo rzucając barmanowi jakąś egzotyczną nazwę i plik banknotów na bar. Wstałam - spojrzał na mnie przeciągle i spytał, czy nie poczekam na swojego drinka. - Spytałam tylko, co pijesz. Nie obchodzi mnie jaką walutą płacisz. Zaśmiał się szyderczo i odwrócił głowę. Śledził bacznie każdy mój ruch na parkiecie.
Dołączył do mnie po dwóch godzinach. Przysunął swoje ciało blisko mego ciała. Owinął mnie jego zniewalający zapach.
- Zatańczymy? - zapytał.
- A jak nazwiesz to co robimy teraz?
- Marną grą wstępną. Ja nie potrzebuję publiczności. Ty też nie. Obserwowałem Cię uważnie. Przez cały czas tańczyłaś tylko dla siebie.
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 576 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: